Nawet o nim zapomniałam . Już nawet o nim nie pamiętałam . Chciałam mieć go gdzieś ! Gdy pisaliśmy razem stawał się dla niego niemiła . A zwłaszcza chciałam o nim zapomnieć ! Justyna zaczynała być o niego zazdrosna . I wcale jej się nie dziwię . Stałam się arogancka i naprawdę nie miła . Justynka była szczęśliwa i to wtedy było najważniejsze ! Jednak doszły mnie słuchy , że Justyna nie jest wobec fair . Kłóciłam się z nią . Ale ja też nie byłam wobec niej ok . W końcu pisałam z jej chłopakiem .Ale zawsze gdy miałam zły humor pisałam właśnie do niego . Wolałam mówić to jemu ale nie np . mojej mamie . Już nie przyjaźniłam się z nią . Wolałam być sama . Moim dniem była szkoła , internet i pisanie z nim . Wiedziałam , że z każdym dniem przywiązuje się do niego coraz bardziej .
Uważałam go tylko za kolegę . Widziałam rozmowy w których pisali jacy to są szczęśliwi . Ale nie byłam zazdrosna . Po prostu cieszyłam się szczęściem Justyny . Zadawałam się z kim innym . Zmieniałam się . Ludzie tak na mnie działali . Ale najbardziej na moje zachowanie działał - on ! Na lekcjach zachowywałam się inaczej . Czekałam niecierpliwie na koniec lekcji . I zawsze wtedy szybko biegłam do okna z nadzieją , że on też tam będzie stał . Akurat tego dnia tam stał ze swoimi kolegami . Przyszła tam także Justyna . Widziałam że na jej twarzy maluje się zazdrość . Ale ja udawałam że go nie widzę . Normalnie siedziałam pod tym oknem .
czwartek, 12 stycznia 2012
środa, 11 stycznia 2012
Rodział 2
Bijąc się z myślami wchodziłam do domu . Byłyśmy tam drugi raz ! Te jego oczy , uśmiech . Ja tak nie mogę ! Sięgnęłam po żyletkę która zawsze jest blisko mnie . Wyryłam sobie 5 kresek na ręce . Już nie patrzyłam na ból . Myślałam dzień i noc . W końcu dowiedziałam się , że między nimi coś będzie . Przyszła do mnie Justynka .
- Sandra ! Sandra ! A on zaczął mówić do mnie Miśku .
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech .
- To super ! - przytuliłam Justynę .
Po krótkiej rozmowie pobiegłam do łazienki . Zamknęłam drzwi . Po moich policzkach poleciały łzy . Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę że ja go kocham . Zmyłam łzy i wyszłam .
- Muszę już lecieć - Powiedziała Justyna .
Odprowadziłam ją i biłam się z myślami .
Napisałam do niego na nk . Pisałam z nim jak z kolegą tak normalnie . Poznawałam go coraz bardziej .Wydawało się wszystko ok gdy dowiedziałam się że są parą . Znowu w moich rękach była żyletka .
Próbowałam o nim zapominać ale te wszystkie rozmowy i rano gdy widziałam go w szatni nie dawały mi żyć . Justyna była szczęśliwa a to było najważniejsze. Była moją przyjaciółką .
- Sandra wszystko ok ? - zapytała mnie Justyna gdy była u mnie .
- Tak . Popatrzyłam na nią z uśmiechem .
Zobaczyła rany na rękach . Powiedziałam jej że wpadłam na żywopłot . Postanowiłam odpuścić sobie Kacpra . W gimnazjum pojawił się chłopak - Dominik . Zaskakiwał mnie . Wszyscy go oczerniali i mieli o nim złe zdanie . Ale mi się wydawało że go kocham . Kacpra uważałam za kolegę . Teraz ważny był tylko Dominik . Patrzyłam na Dominika na przerwach i to sprawiało mi radość .
- Sandra ! Sandra ! A on zaczął mówić do mnie Miśku .
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech .
- To super ! - przytuliłam Justynę .
Po krótkiej rozmowie pobiegłam do łazienki . Zamknęłam drzwi . Po moich policzkach poleciały łzy . Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę że ja go kocham . Zmyłam łzy i wyszłam .
- Muszę już lecieć - Powiedziała Justyna .
Odprowadziłam ją i biłam się z myślami .
Napisałam do niego na nk . Pisałam z nim jak z kolegą tak normalnie . Poznawałam go coraz bardziej .Wydawało się wszystko ok gdy dowiedziałam się że są parą . Znowu w moich rękach była żyletka .
Próbowałam o nim zapominać ale te wszystkie rozmowy i rano gdy widziałam go w szatni nie dawały mi żyć . Justyna była szczęśliwa a to było najważniejsze. Była moją przyjaciółką .
- Sandra wszystko ok ? - zapytała mnie Justyna gdy była u mnie .
- Tak . Popatrzyłam na nią z uśmiechem .
Zobaczyła rany na rękach . Powiedziałam jej że wpadłam na żywopłot . Postanowiłam odpuścić sobie Kacpra . W gimnazjum pojawił się chłopak - Dominik . Zaskakiwał mnie . Wszyscy go oczerniali i mieli o nim złe zdanie . Ale mi się wydawało że go kocham . Kacpra uważałam za kolegę . Teraz ważny był tylko Dominik . Patrzyłam na Dominika na przerwach i to sprawiało mi radość .
Rozdział 1.
Obudził mnie dźwięk piszczącej komórki . Ociężale wstałam z łóżka i poszłam szukać telefonu . Znalazłam go w mojej torebce . Justynka - przeczytałam napis na komórce . Odebrałam .
- Sanderka , śpisz ? - słyszę przyśpieszony oddech w słuchawce .
- Już nie . A to coś ważnego ? - pytam z obojętnością .
- Tak , tak ! - słyszę śmiech w komórce . Musisz tam ze mną pojechać !
- Ale gdzie ? Justyna mów spokojnie ! - zaczynam się śmiać .
- No do tego chłopaka z koloni ! Pamiętasz ? Mieszka niedaleko nas . Ubieraj się ! Zaraz bo Ciebie będę - kończy zdanie i rozłącza się .
Szybko się ubieram , maluje , próbuję ułożyć włosy . Po dosłownie 5 min słyszę dzwonek . Otwieram drzwi .
- Sanderka ! Cześć ! - dostaje szybkiego buziaka w polik . To co jedziemy ? - przyjaciółka patrzy na mnie .
- Ale czym ? - pytam ze zdziwieniem .
- Mam dla cb rower !
Szybko się ubrałam i pojechałyśmy . Całą drogę opowiadała mi jaki on jest . Dowiedziałam się że ma na imię Kacper . Ma 15 lat i podobno jest bardzo fajny .Jechała z nami jeszcze jedna koleżanka .
- Ale ty to masz szczęście Justyna . - mówię z uśmiechem .
- E tam .. jeszcze nie jest mój - śmieje się .
Gdy dojechałyśmy na miejsce usiadłyśmy pod drzewem . Justyna bała się tam iść . Dziewczyny patrzały na mnie z błagającą miną .
-Nie ! Napewno nie ! - macham głową na znak protestu .
- No ale prosimy ! - dziewczyny uśmiechały się do mnie .
Poszłam nieśmiale w stronę bramki . Zauważyłam pięknego pieska . To chyba był husky . Po malutku otworzyłam bramkę . Jego mama siedziała przed domem .
- Dzień Dobry ! - uśmiechnęłam się . Zastałam może Kacpra ? - zapytałam z nieśmiałą miną .
- Jest , jest . Zaraz go zawołam - odpowiedziała mi mama Kacpra .
Szybko uciekłam do dziewczyn . Siedziałyśmy pod drzewem i patrzyłyśmy na siebie nieśmiało . Żeby rozluźnić sytuację , zaczęłam zbierać żołędzie . Oczywiście wszystkie zaczęłyśmy się śmiać . Zobaczyłam dwóch chłopaków którzy wychodzą z bramki w której ja przed chwilą byłam .Widzę , że idą w naszą stronę . Jeden to brunet z wielkimi słuchawkami na szyi a drugi to chyba ten Kacper !
- O Kurvaa ! - powiedziałam cicho .
Wstałyśmy . Chłopaki przywitali się z nami . Poszłyśmy na tak zwaną krzyżówkę . Nie wiedziałam wogóle co się ze mną dzieję . Justyna wogóle się nie odzywała a przecież to ona do niego przyjechała . Druga Justyna cały czas gadała że jej brat ją śledzi . A ja tylko próbowałam się odzywać . Szybko wróciłyśmy do domu ale wiedziałam że nie ostatni raz go widzę . Zaciekawił mnie . Chciałam go zobaczyć ! Musiałam ! Wiedziałam że to nie ostatnia przygoda z nim ; D .
- Sanderka , śpisz ? - słyszę przyśpieszony oddech w słuchawce .
- Już nie . A to coś ważnego ? - pytam z obojętnością .
- Tak , tak ! - słyszę śmiech w komórce . Musisz tam ze mną pojechać !
- Ale gdzie ? Justyna mów spokojnie ! - zaczynam się śmiać .
- No do tego chłopaka z koloni ! Pamiętasz ? Mieszka niedaleko nas . Ubieraj się ! Zaraz bo Ciebie będę - kończy zdanie i rozłącza się .
Szybko się ubieram , maluje , próbuję ułożyć włosy . Po dosłownie 5 min słyszę dzwonek . Otwieram drzwi .
- Sanderka ! Cześć ! - dostaje szybkiego buziaka w polik . To co jedziemy ? - przyjaciółka patrzy na mnie .
- Ale czym ? - pytam ze zdziwieniem .
- Mam dla cb rower !
Szybko się ubrałam i pojechałyśmy . Całą drogę opowiadała mi jaki on jest . Dowiedziałam się że ma na imię Kacper . Ma 15 lat i podobno jest bardzo fajny .Jechała z nami jeszcze jedna koleżanka .
- Ale ty to masz szczęście Justyna . - mówię z uśmiechem .
- E tam .. jeszcze nie jest mój - śmieje się .
Gdy dojechałyśmy na miejsce usiadłyśmy pod drzewem . Justyna bała się tam iść . Dziewczyny patrzały na mnie z błagającą miną .
-Nie ! Napewno nie ! - macham głową na znak protestu .
- No ale prosimy ! - dziewczyny uśmiechały się do mnie .
Poszłam nieśmiale w stronę bramki . Zauważyłam pięknego pieska . To chyba był husky . Po malutku otworzyłam bramkę . Jego mama siedziała przed domem .
- Dzień Dobry ! - uśmiechnęłam się . Zastałam może Kacpra ? - zapytałam z nieśmiałą miną .
- Jest , jest . Zaraz go zawołam - odpowiedziała mi mama Kacpra .
Szybko uciekłam do dziewczyn . Siedziałyśmy pod drzewem i patrzyłyśmy na siebie nieśmiało . Żeby rozluźnić sytuację , zaczęłam zbierać żołędzie . Oczywiście wszystkie zaczęłyśmy się śmiać . Zobaczyłam dwóch chłopaków którzy wychodzą z bramki w której ja przed chwilą byłam .Widzę , że idą w naszą stronę . Jeden to brunet z wielkimi słuchawkami na szyi a drugi to chyba ten Kacper !
- O Kurvaa ! - powiedziałam cicho .
Wstałyśmy . Chłopaki przywitali się z nami . Poszłyśmy na tak zwaną krzyżówkę . Nie wiedziałam wogóle co się ze mną dzieję . Justyna wogóle się nie odzywała a przecież to ona do niego przyjechała . Druga Justyna cały czas gadała że jej brat ją śledzi . A ja tylko próbowałam się odzywać . Szybko wróciłyśmy do domu ale wiedziałam że nie ostatni raz go widzę . Zaciekawił mnie . Chciałam go zobaczyć ! Musiałam ! Wiedziałam że to nie ostatnia przygoda z nim ; D .
Subskrybuj:
Posty (Atom)